| Sora napisa³/a: | | TheAppo napisa³/a: | | Ps.... Biedny ten krasnal w bagażniku :D |
aaaaaa to był bałwan :mrgreen:
No ja nawet nie wiem co napisać...
ZacznÄ™ od poczÄ…tku ;-)
Godzina 20:00 - ja, Gołomp, Grzyb, Gug i Motyl w City Pubie i czekamy na resztę - bramka trochę się czepiała naszych bagaży ale pogadałam z nimi i już było ok ;-) łącznie było nas ~30 osób i nawet ta BIG loża była dla Nas mała :mrgreen: o 23:40 wg zapowiedzi czekał na Nas bus na pl.Andrzeja - Crazy Euro Trip czas zacząć ;-) cieszę się, że pojechaliśmy taką świetną ekipą :-) Po dotarciu już do Arnhem (chyba jak każdy) stwierdziłam, że jest o wiele cieplej niż u Nas :mrgreen: termometr na mieście pokazał 10st. Ekipą 9cio osobową w tym nasz przewodnik TheAppo ;-) łaziliśmy po mieście i w sumie jakoś do mnie nie docierało to, że o 21 będę w Gelredome, będę spełniać największe moje dotychczasowe marzenie. O 19:30 zbiórka pod autokarem, przebraliśmy się i w drogę pod Halę ;-) kiedy zobaczyłam to cz3erwone światłó bijące z miejsca docelowego, nadałam taakie tempo, że nadążali i szli ze mną tylko Grzyb, The Appo i jego kumpel (czemu ja nadal nie wiem jak on się nazywa? xD) i w tym miejscu włączyła mi się adrenalinka xD Zobaczyłam TO, bilboard z napisem qlimax oświetlony na czerwono, już wiem skąd światełka ;-) 1000 myśli na minutę, poważnie - skupić się nie umiałam mnóstwo różnych języków dookoła mnie, a My przed wejściem dla ViP'ów :mrgreen: Szkoda, że nie mam biletu jako pamiątki, ale mam za to tą plastikową opaskę, którą chyba do ramki wsadzę ;-) już w środku, korytarzyk specjalnie dla Nas, bez tłoku wkraczamy na samą górę... i widzę coś o czym trudno mi było śnić, umówieni pod Q-stuff Shop schodzimy na Mainfloor i wtedy to już w ogóle myślałam, że się popłaczę ze szczęścia xD pamiątki zakupione i nagle Introduce (aż mnie ciarki przeszły kiedy to napisałam) potem całe Q - M I A Z G A tam po prostu trzeba być - tego się nie da opisać słowami, choć po busowym niedospaniu były momenty, że chętnie bym się gdzieś zaszyła i poszła spać, w momencie dochodziłó do mnie, że zwariowałam, wstawałam na nogi, łapy do góry i jedziemy do końca ;-) Mój biedny Green Team był już naprawdę padnięty, ja zresztą też, ale nie pozwoliłam im się nigdzie ruszyć dopóki nie usłyszłam magicznych słów "See you next year" ---> tak więc nie ma nawet innej opcji, żeby tam nie być ;-) | Sora Call Me Lewy ;) [/quote] |