1. Na forum wymieniamy swoje poglady oraz opinie na dany temat. Jednak robimy to w sposób pokojowy. 2. Cierpliwoœæ i tolerancja. Nie wszystko o co poprosisz dostaniesz w ten sam dzieñ. Czasami trzeba poczekaæ. 3. Czytaj uwa¿nie posty. Staraj sie nie zadawaæ pytañ które by³o zadawane 20 razy w tym samym temacie. 4. Jako ¿e nie ka¿dy regulamin jest perfekcyjnym idea³em, zatem administrator oraz moderator forum -dla dobra narodu- mo¿e ukaraæ ostrze¿eniem u¿ytkownika, je¿eli uzna to za s³uszne. 5. W razie wszelkich watpliwosci pisaæ na PW do Administratora lub Moderatora. Wiecej!
Uuuu , najgorsze co moze spotac. Deszcze na OpenAirze... Zawsze sie tego obawialem jak jechalem gdzies na OPEN.... @emcusia tez uwazam ze na DEFQONIE byli nafajniejsi ludzi ze wszystkich eventow na jakich bylem.. Zreszta co ja gadam,caly Defqon byl The BesT ! I tak juz pewnie zostanie. Czekamy na szersze opisanie wszystkich aspektow imprezki....
Więc może od początku ... Najgorszym elementem imprezy była... podróż Kurwa, polaczki jadą do NL. Czysta patologia. Jak komuś wódka szkodzi, niech nie pije. Albo niech się zaćpają do zgona, zrobicie przysługę reszcie
Pogoda trochę nie dopisała. Było mokro, błotniście i zimno. Impreza też nie miała tego klimatu, jaki był na filmach z lat poprzednich i nie wiem czy to przez zmianę miejscówy czy przez pogodę.
Rozmiar imprezy jak dla mnie nie do ogarnięcia. Nie udało się jednak być na każdej ze scen.
Jeśli ktoś uważa DefQona za imprezę HSową, a tym bardziej za Scantraxxową, jest w wielkim błędzie. To, że na głównej scenie leci HS jeszcze nic nie znaczy. Wręcz różnorodność gatunkowa jest największym plusme tej imprezy.
Największe rozczarowanie - Dune i The Outside Agnecy. Dune zagrał mieszanego seta, po kilku wałkach rave, early, happy itd. zmienił klimat na NuHS Później, jak przechodziłem obok, było slychać Technoheada. TOA zagrali zbyt nudnie i monotonnie jak dla mnie, może później się rozkręcili, lecz mnie niestety już nie było.
Najlepsze sety IMO zagrali The DJ Producer, Ophidian vs. D-Passion oraz Negative A. Ciężko powiedzieć, który lepszy. Za to Producer supportował Polskę Usłyszeć polski wokal, na festiwalu w NL ... bezcenne
Dobrego seta zagrali również Amnesys, Tha Playah IMO za lekkiego zagrał live'a. Neophyte z Partraiserem również piękne early zagrali, chociaż żałuję, że tak krótko na nich byłem. Żałuję, że ten nie byłem więcej na scenie Grey (Early) i Magenta (Duby i D'n'B), ale niestety nie dało się być wszędzie
Na Blacku momentami mocno i zajebiście, momentami wiało nudą.
O sety HS mnie nie pytajcie, bo byłem tylko na kilku i to tylko na moment, czekając na seta Amnesysa.
Ludzie bardzo pozytywni Chociaż lekko irytujące jest ciągłe pytanie z jakiego jestem serwisu, czemu nie rozdaje wizytówek albo branie mnie za dilera Przećpanych ludzi ogrom, niektórych ładnie wykręcało, a jeden chyba był bliski przekręcenia, bo stracił kontakt ze światem i z własnym ciałem.
Ceny ... hmm ... jakoś nie czułem, żeby było drożej niż na innych eventach.
Muszę jeszcze zaznaczyć, że hajer był kompletnie trzeźwy na imprezie Raz z powodu pogody, jakoś nie było smaka na piwo, tylko na żarcie. Dwa jak nawet jakieś kupiłem, to kompletnie mi nie smakowało. Za to Go Fast najlepszy energy ever _0_
Chyba wszystko, jeśli coś mi się przypomni, dopiszę. A filmiki postaram się sukcesywnie wrzucać (Tak, foty już się wrzucają)
Była to moja druga edycja D1. Pierwszą odbyłem w 2009r dlatego moja opinia może sie sporo róznic od pozostałych.
Jeżeli chodzi o lokalizacje ...cóz, nie będe sam siebie okłamywał ,ze Almere wypada lepiej bo tak jest. Impreza zrodziła sie na tej plaży i tam pozostaje jej klimat. Było by bardziej zacnie gdyby było słonecznie ,co dodałoby uroku nowej lokalizacji.
Pierwszy zaskoczenie to oooogromna scena Black za co należą sie duże graty Scena Red jakoś specjalnie mnie nie zaskoczyła,ale to pewnie dlatego ze byłem drugi raz i patrzałem na nią z perspektywy 2009r
Jeżeli chodzi o sety: Amnesys(dobre tempo trzymł chłop ), Tha Playah(chodz jak hayer wspominał, troszke za lekko), Ophidian vs D-Passion ( oj to było coś. Im dalej tym mocniej i mroczniej ) Negative A ( Na Thunderdome 2010 nie zawiódł i na D1 było podobnie ) Neophyte vs Partyraiser tez na ++ Ps. Zycze szybkiego powrotu dla kolegi ,który sie przekręcił na tym secie i padł jak kłoda.
Co do reszty to hm... nie pamietam , bo wszędzie dudniło
Ludzie i organizacja jak zawsze pozytywnie, nie było sie specjalnie do czego przyczepić
Na miejsce dotarliśmy jako pierwsi z poznańskich busów około 6:30. Na początek obadać teren i znaleźć jakiś sensowny parking oraz miejsce na prysznic. Po dłuższym czasie trafiliśmy nad przystań w miasteczku Elburg tam chłopaki znaleźli prysznic. W międzyczasie miejscową ludność swoim performance'm zabawiał Roki Później wyskoczyła do nas jakaś babka, że to prysznic tylko dla ekip z łódek, jednak później sobie odpuściła. Generalnie mieliśmy kilka godzin na odpoczynek po podróży. Niestety cały czas padał deszcz, albo gęsta mżawka. Już o 11:00 byliśmy pod wejściem na teren imprezy. Wszystko to wyglądało imponująco cała powierzchnia imprezy wraz z terenami przyległymi i parkingami była ogromna. Na wejście na czekaliśmy tylko 20 min. mimo takiego tłumu. Zaraz po wejściu zaczęliśmy ogarniać co gdzie jest i przy okazji spotkaliśmy Rawness'a z ekipą. Dalej było już tylko lepiej. Dużo różnych stoisk, z gadżetami, fajkami, napojami i wymianą żetonów. Najlepsze były automaty do wymiany żetonów. Całe szczęście, że można było kartą w nich płacić. Ceny zabójcze heineken 0,2 - 1 bon ~ 10 zeta, ale przynajmniej nie rozwodnione. Do tego woda , flugery, Bacardi z colą, pepsi i najlepszy energy drink Go Fast- to chyba najlepszy energetyk jaki piłem kiedykolwiek, wódka Eristoff i największy hit woda z witaminami.
Do jedzenia wszystko co chcecie pizza, kanapki, owoce <zszokowanyvulcan>, sushi, wietnamczyk, hamburgery, kebab i chyba coś co nam się najbardziej smakowało to specjały ze stoiska Heinz'a - makaron z sosem bolońskim, rukolą i serem - zajebiste. Szybka rozkminka co gdzie i jak i się zaczęło: Na pierwszy ogień poszedł Ronald van Gelderen - zastanawiam się dlaczego takiego trance'u nie gra się w PL zupełnie inne granie niż choćby to co zaprezentował w Lubiążu. Dalej jak błyskawica przenieśliśmy się na Distored Revelation. absolutnie godna rozgrzewka, wtedy właściwie deszcz już przestał przeszkadzać. dalej Luna vs. Pavo oraz Isaac oraz The Pitcher. Jeśli chodzi o tego ostatniego to nigdy nie podchodził mi jego materiał, a tu niespodzianka bo bardzo fajnie było tego posłuchać. Następnie trafiliśmy na scenę Silver na set Richiego Gee. Ten dopiero dopierdolił do pieca , dużo materiału z Madhouse rec. a poza tym to mieszanka wszystkiego, jeden z najlepszych setów tego dnia. Secik zresztą jest dostępny do pobrania więc wszystkim, którzy lubią coś więcej po za mainstreamem - gorąco polecam. Także Richie zagrał "To hot" I:Gora. Dalej przenieśliśmy się na Brennana i tu również się nie zawiedliśmy zagrał tak jak oczekiwaliśmy, Sandy Warez - jak na jego możliwości to słabiej. Ze sceny Schranzowej, na mainstage przechodziło się mostem pontonowym przez środek jeziora. The Prophet - klasyki całej twórczości z EHC włącznie Outblast vs. Angerfist - generalnie to co zwykle, ale zagrali jakiegoś fajnego nowego połamańca HGW co to było. Trasher - mały odpoczynek zrobiliśmy sobie koło sceny Magneta - gościu ma technikę jak turntable'ista B-Front, Zatox - oba występy jak najbardziej na plus. Zatox - jeden z lepszych setów HS Neophyte vs. Partyraiser- powiem tylko tyle aaaaaaaaaaaaa nerkę oddam za tego seta i żałuje, że nie słyszeliśmy całości. DJ Producer - po swojemu, tak tam zapierdalał, że o mało co z djki nie wypadł. Prawdziwy świr :D Headhunterz - całkiem fajne show z MC Villianem - Make It Loud Claudio Lancinhouse - widzieliśmy kawałek i bez kitu muszę się kiedyś wybrać na całego seta. EHC pełną gębą. Negative A - chyba największy zawód, albo to przez zmęczenie, albo po prostu zagrał chujowo. Noiscontrollers - chyba jeszcze nie było tak, żeby zagrali HC jako Noisecontrollers. Co prawda na koniec, ale zawsze.
Kawałkami słyszeliśmy też Deepack'a, Chris the One, TOA (ale lipa), D-Passion vs. Ophidian (najlepsze intro ever sprawił nam Ophidian), Nie daliśmy rady dotrzeć na Tha Playah, i Josh & Wesz, jednak i tak udało się wielu posłuchać.
Końcowe show było ukoronowaniem tego całego dnia. Moim zdaniem tak od jebanego pokazu to jeszcze chyba nie było Wszystko przygotowane perfekcyjnie. Mimo wszystko widać w tym wszystkim ogromny budżet Q-dance.
Po zakończeniu imprezy zrobił się jeszcze większy hardcore z trafieniem do busów i z organizacją ruchu był totalny burdel i to wielki minus. Co prawda wszystkie służby na pewno perfekcyjnie wytyczyły wszystkie drogi wyjazdowe w sobie tylko znany sposób bo oznaczeń nie było żadnych. Do tego część dróg wcześniej otwartych zostało zamkniętych i nawet nie szło przejść. Pół biedy mieli Ci na parking autokarów bo to było najbliżej, a reszta parkingów była dużo dalej. Akurat po 23 zaczęła się niezła ulewa tak więc na koniec spłukało do końca. Wyjechać z tych i jeszcze kilku innych przyczyn udało się dopiero ok 1:30. W każdym razie nie przypominam sobie takiego K.O. po imprezie jak teraz, gdzie jakikolwiek kontakt z ziemią odzyskałem dopiero w okolicach Berlina Z pewnymi przygodami, ale za to w jednym kawałku dotarliśmy do Poznania na 13:00 (emcusia) i 14:30 , a ja do Warszawy dopiero dziś o 10:00
Podsumowując: Tą imprezę trzeba przeżyć i poznać jej klimat, żeby to wszystko zrozumieć i ogarnąć bo słowa są tylko niewielką namiastką. I prawdą jest to, że już nic nie będzie takie same jak dotąd.
1 u¿ytkowników czyta ten temat (1 Go¶ci i 0 Anonimowych u¿ytkowników)
Nie mo¿esz pisaæ nowych tematów Nie mo¿esz odpowiadaæ w tematach Nie mo¿esz zmieniaæ swoich postów Nie mo¿esz usuwaæ swoich postów Nie mo¿esz g³osowaæ w ankietach
Statystyki dla tego tematu: Wy¶wietleñ: 23347 Odpowiedzi: 307 Odwiedzin z google: 5738